MAROKO EXPRESS – ROWEREM PRZEZ GÓRY ATLASU I WYDMY SAHARY

  • 1.03.2019 - 11.03.2019
    • 11 dni / 10 noclegów
    • -
      Kompleksowa oferta - w tym transfer Kraków - Maroko, noclegi, transfery busami
    • -
      Rowerem przez góry Atlasu i wydmy Sahary

    MAROKO EXPRESS – ROWEREM PRZEZ GÓRY ATLASU I WYDMY SAHARY, Dla zaawansowanych

    Przez cały czas towarzyszy nam bus, który zawozi nas w najpiękniejsze zakamarki i tereny do jazdy. I odwozi do hotelików na zasłużony odpoczynek.

    Kilka słów o Maroku: to jeden z krajów Maghrebu, obszar o burzliwiej historii, na której swoje piętno odcisnęli m.in. Fenicjanie, Rzymianie, Imperium Osmańskie, arabska ekspansja, europejska kolonizacja... Kraj o bogatej kulturze i tradycjach oraz wyśmienitej kuchni. Region, który przemierzamy, to kraina gór i pustyni, ojczyzna dumnych, a jednocześnie gościnnych Berberów . O ich gościnności przekonujemy się zresztą sami, podczas noclegu w berberyjskiej wiosce.


    Dla kogo?

    Wyprawa rowerowa do Maroka przeznaczona jest dla zaawansowanych bikerów, czyli osób z dobrą kondycją oraz dobrymi umiejętnościami zjazdowymi. Umiejętności każdego zgłoszonego uczestnika weryfikujemy tak, aby grupa była na jednym poziomie doświadczenia. Jeżeli nie jesteś pewny/pewna czy "dasz radę" - napisz do nas - pomożemy Ci podjąć decyzję.

    • 10 noclegów
    • Maroko
    • 4 500 PLN

PLAN WYPRAWY

Dzień 1 – Przylot do Marrakeszu. Przygotowanie rowerów, spacer po Medynie, nocleg w hotelu na starówce, w pobliżu słynnego placu Dżemaa el-Fna.

Dzień 2, 3, 4 – Single tracki Atlasu Wysokiego, w rejonie Parku Narodowego Tubkalu. Noclegi w miejscowości Asni.

Dzień 5 – Ostatnie zjazdy w Atlasie, podróż do M’Hamid – nocleg u wrót pustyni.

Dzień 6 – Przejazd rowerowy po pustyni, nocleg w berberyjskiej wiosce, w pobliżu wydm Erg Chigaga.

Dzień 7 – Zjazdy na potężnych wydmach Erg Chigaga. Powrót do M’Hamid.

Dzień 8 – Powrót do Marrakeuszu. Po przygotowaniu rowerów do lotu zatapiamy się w życiu nocnym Medyny.

Dzień 9 – Zwiedzanie Marrakeszu, miasta tysiąca i jednej atrakcji. Magia Maghrebu zaklęta w średniowiecznych, czerwonych murach. Czas wolny, zakupy.

Dzień 10 – Wylot do Polski.

 

Dzień pierwszy

Marrakesz! Perła Afryki Północnej, tętniąca barwnym życiem aglomeracja, w której można poczuć prawdziwy klimat Maghrebu. Z lotniska trafiamy od razu do serca miasta, otoczonej czerwonymi murami starówki, XI-wiecznej Medyny. Nasza hotelowa przystań mieści się w pobliżu słynnego placu Dżemaa el-Fna. Skręcamy rowery i kręcimy się po okolicy. A właściwie przenosimy się na karty Baśni z tysiąca i jednej nocy. Zaklinacze węży, opowiadacze bajek, treserzy małpek… Od upału ratuje sok ze świeżo wyciśniętych pomarańczy, który nigdzie nie smakuje tak, jak tutaj. A od głodu – tadżin, tradycyjna potrawa, zawdzięczająca nazwę naczyniu, w którym się ją przyrządza. Na wiele sposobów. W pobliżu znajduje się wiele zabytków, w tym najstarsza szkoła koraniczna w Afryce Północnej – medresa Alego ibn Jusufa. Gwarna Medyna zaśnie długo po nas.

 

Dzień drugi

Opuszczamy Marrakesz. Komu w drogę temu rower na dach. Bus dźwigający nasze pojazdy na blaszanym karku może skojarzyć się z Atlasem, dźwgającym sklepienie niebieskie. Mitologiczne konotacje są jak najbardziej na miejscu – starożytni Grecy uważali to pasmo za jego siedzibę. Pisał o tym już Herodot. Może natkniemy się na jedną z córek Atlasa, nimfę Kalipso? Na pewno natkniemy się na piękne single tracki. I to jeszcze tego dnia. Bus wdziera się do innego świata, pnie się wyżej. Wjeżdżamy w rejon Parku Narodowego Tubkalu i wkrótce jesteśmy gotowi do przecinania górskich szlaków. Czerwone podłoże, zieleń roślinności i pokryte śniegiem szczyty tworzą bajkowy krjobraz, pełen kontrastów. To w tym rejonie wznosi się dumnie najwyższy szczyt Afryki Północnej: Dżabal Tubkal (4165 m n.p.m.). Na noc zatrzymujemy się w hoteliku,  w uroczej miejscowości – Asni.

Dzień trzeci, czwarty

Asni to nasza baza wypadowa. Leży na uboczu, a ożywia się tylko w soboty, podczas cotygodniowego targu. Suk jest istotny nie tylko z powodów handlowych, ale też społecznych. Pewną ekstrawagancją tego miejsca jest naprawdę luksusowy hotel, należący do milionera Richarda Bransona. W sezonie jeden nocleg w apartamencie kosztuje więcej niż koszt wyprawy. Znajduje się w nim m.in. hammam, czyli tradycyjna turecka łaźnia, która zadomowiła się w Maroku za czasów wpływów Imperium Osmańskiego.

 

Z Asni ruszamy na szlaki przecinające Atlas Wysoki. Codziennie odwiedzamy inny rejon, pędząc po single trackach, wśród skał, czerwonych ścieżek, kaktusów, a nawet… śniegu. Może się też zdarzyć, że po drodze trafimy na śnieżną zamieć. W tym rejonie można natknąć się na ksary, często ufortyfikowane osady lub siedziby plemienne Berberów. W Maroku znajdują się także słynne kasby, czyli fortece. Sławę zyskały m.in. dzięki kinematografii – w jednej  z nich, w Ait Benhaddou, kręcono niektóre sceny Gladiatora. Po Maroku kręciły się także ekipy filmowe Królestwa niebieskiego, Aleksandra, Gry o tron, Babel i wielu innych. W ostatnim z wymienionych pokazano też, oprócz krajobrazów, fragmenty codziennego życia i kultury Marokańczyków. Nawet Jim Jarmush nakręcił w Maroku swój film o… wampirach.

 

Dzień piąty

Rano pakujemy rzeczy i ruszamy w drogę, ale po drodze zaliczamy jeszcze jeden piękny singielek. Krajobraz powoli się zmienia, a wiatr, oprócz zarośli, szumi też w gąszczu palm. Horyzont zamykają góry. Zjazdy w takim terenie zostają w pamięci na całe życie. Po kilku godzinach, już nocną porą, docieramy do M’Hamid (Mahamid) w prowincji Zagora. To małe miasteczko leży na skraju Sahary, dlatego też niektórzy określają to miejsce wrotami pustyni. Niedaleko już stąd do Algierii. Kolejny dzień to naprawdę sporo jazdy, warto więc naładować akumulatory. Harira? A może jakieś danie z kuskusem (który jest dla Marokańczyków tym, czym dla nas ziemniaki, a dla Włochów makaron)? A na deser ciasteczka chebakia?

 

Dzień szósty

Saharo – salam a’laykum! Choć, zamiast po arabsku, tutaj powinniśmy raczej witać się po berberyjsku: la bas daik lub la bas darim. Ruszamy w długą, rowerową drogę przez pustynię. W tych warunkach, szczególnie, gdy zawieje w twarz, 60 km to naprawdę daleko, ale kręcenie nie idzie na marne! Tego wieczoru poznajemy gościnność Berberów. Przy ognisku próbujemy tradycyjnych potraw i wsłuchujemy się w berberysjskie pieśni, które niosą się po tej krainie od ponad tysiąca lat. Albo i dłużej. Nie tylko po Maroku zresztą, ponieważ historyczna Berberia obejmuje jeszcze inne kraje: Algierię, Libię i Tunezję. I pewną odległą galaktykę… Tak, tak. Pamiętasz planetę Tatooine z Gwiezdnych wojen? Wykute w miękkiej skale domostwo, z wewnętrznym dziedzińcem – takie, w którym mieszkał Luke Skywalker – to przecież berberyjska ksara. Spróbuj znaleźć na mapie miasto Tatawin (fr. Tataouine) – brzmi znajomo, prawda…? Musisz jednak szukać w Tunezji. A tam, gdzie wyruszamy następnego dnia, powstawał inny epicki film: Lawrene z Arabii.

Dzień siódmy

Ruszamy z rowerami na słynne wydmy Erg Chigaga, potężne, kilkudziesięciometrowe, ciągnące się po horyzont. Z ich wierzchołków rozciąga się  widok na wzburzone morze piasku. Z ich wierzchołków dokonujemy szalonych zjazdów, wzbijając w powietrze piaskowe chmury, miniaturowe burze piaskowe. Te prawdziwe też się przydarzają. Po takiej zabawie dobrze, jak przydarzy się berber whisky, czyli… herbata. Zielona, typu gunpowder, ze świeżymi liśćmi mięty i dużą ilością cukru. Zgodnie z tutejszym zwyczajem powinno się wypijać trzy szklaneczki, w myśl marokańskiego przysłowia: gorzką jak życie, silną jak miłość i ostatnią, słodką jak śmierć. Ten napój ma oczywiście swoją tradycyjną nazwę – atay. Spędzamy kolejną noc na pustyni, w berberyjskich namiotach, o standardzie miliona gwiazdek… nad głową.

 

Dzień ósmy

Świt na pustyni, gra kolorów, cienie wędrujące po wydmach. Niezmierzona przestrzeń, niezmącona cisza. Już dla tych paru chwil warto tu być. Żeglujemy na rowerach po morzu piasku. Aż ciśnie się na usta fragment mickiewiczowskiego sonetu: „Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu…” Jeszcze tylko zasłużona herbata, posiłek i ruszamy w drogę powrotną do M’Hamid, gdzie zatrzymujemy się na nocleg.

 

Dzień dziewiąty

Ruszamy do Marrakeszu. Mamy czas, żeby zagubić się w wąskich uliczkach Medyny. Na kramach Dżemaa el-Fna można wydać wiele dirhamów! Trudno nie przywieźć ze sobą do Polski jakiegoś skarbu, czy będzie to misternie zdobiona lampa, czy olej arganowy, przyprawy, ceramika, biżuteria, kosmetyki (te marokańskie!). Lista zakupów mogłaby pokryć cały marokański… dywan. Do kupna dywanu będziemy z pewnością w niejednym miejscu niestrudzenie namawiani. Wieczorem trzeba jeszcze spakować rowery i można… nie, wcale nie kłaść się spać. Nie wypada pozwolić, by tym razem plac Dżemaa el-Fna zasnął po nas. Trzeba mu dzielnie dotrzymać towarzystwa!

Dzień dziesiąty

Dzień zwiedzania, zakupów, relaksu, delektowania się niespiesznym życiem miasta, które ożyje późnym wieczorem. Z dachów budynków można zobaczyć Atlas, a nawet jego najwyższy szczyt. Lepiej jednak zatopić się w miejskim zgiełku. Marrakesz to miasto sprzeczności. Bogactwa i biedy. Luksusowy hotel w stylu art deco? To tutaj. Największa dyskoteka Afryki Północnej? To też tutaj. Gwarny Dżemaa el-Fna pełen fakirów, połykaczy ognia, wróżbitów, handlarzy, był kiedyś pełen niewolników. Właśnie w tym miejscu odbywały się niewolnicze targi. Tu też skracano o głowę skazańców. Ich czerepy, wbite na pal, „zdobiły” potem plac, ku przestrodze. Na szczęście nie ma już śladów po tych makabrycznych kartach historii, a Marrakesz jest miastem żywym, różnorodnym, działającym na wszystkie zmysły

 

Dzień jedenasty

Czas się pożegnać z marokańską, rowerową przygodą. Do widzenia możemy powiedzieć po arabsku – M’a-ssalama – oraz po  berberyjsku: Akayoon arbey lub Akayoon b’slama. Może następnym razem, gdy ruszysz z nami na rowerowy szlak, twoim pierwszym zwrotem w obcym języku będzie namaste? Pamietaj, że kręcimy też w Himalajach!

 

Tekst: Łukasz Smogorowski

Zdjęcia: Piotr Staroń

O Maroku można powiedzieć: le pays des pay – kraj wszystkich krain. Plaże nad morzem i oceanem, góry, które z rozgrzanych afrykańskim słońcem miast przenoszą nas w krainę śniegu i surowych, wysokich szczytów, majestatyczne wydmy, kaktusowe aleje, gąszcz palm, zagubione wioski…

Równie niezwykłe jak samo Maroko jest pasmo Atlasu. Zapomnij o gwarze na szlakach rodem z drogi do Morskiego Oka. Za wyjątkiem okolic najwyższego szczytu Afryki Północnej, Dżabal Tubkal (4165 m n.p.m.), to wciąż rzadko odwiedzany region świata. Idealne miejsce na piękne, długie zjazdy po malowniczych, pustych single trackach. Samo pasmo ciągnie się przez blisko 2400 km, od Maroka aż po Tunezję, od oceanu do morza. Według badaczy jego najstarsza część, Antyatlas, była kiedyś tak potężna jak Himalaje. Atlas można zresztą określić małymi Himalajami, z całą różnorodnością krajobrazów, roślinności. Pasmo tych gór stanowi barierę nie tylko geograficzną, ale także kulturową – pomiędzy Saharą i Afryką Subsaharyjską a wybrzeżami Atlantyku i Morza Śródziemnego. Kraina niezwykła i warta poznania.

Marokańska Sahara zajmuje stosunkowo niewielki obszar – ale za to niezwykły, magiczny. Morze wydm, w zależności od dnia, przybiera różne barwy. Cienie wędrujące wraz ze słońcem zmieniają krajobraz, nadając mu różne kształty i kolory. Nocą, wśród czystego, rozgwieżdżonego nieba można poczuć się jak w przestrzeni kosmicznej. Zjazd na rowerze z wydmy to uczucie, które trudno opisać, trzeba spróbować samemu. To wszystko w zasięgu ręki i twoich dwóch kółek. Maroko, jak napisał Alan Palmer, to le pays lointain le plus proche – najbliższy z dalekich krajów.

Więcej informacji niebawem.

CENA

  • 4 500 PLN

CENA ZAWIERA

  • Transfer samolotem Marrakesz – Kraków i Kraków – Marrakesz
  • zakwaterowanie podczas wyprawy rowerowej w Maroko w hotelach/hostelach/lodzach – łącznie 10 noclegow
  • transfer taksówkami/busami z/na lotnisko w Marrakeszu
  • ubezpieczenie KL, NNW, BP
  • opieka doświadczonego, polskiego przewodnika

ZASADY REZERWACJI

Warunki Rezerwacji – wybierz odpowiedni pakiet, wypełnij formularz i opłać rezerwacje. Twoje miejsce będzie zarezerwowane dopiero po zaksięgowaniu zaliczki. Pozostałe 50% kwoty należności za wyprawę należy przelać najpóźniej 14 dni przed wylotem.

WARUNKI REZYGNACJI Z WYPRAWY

Z wyprawy można zrezygnować bezkosztowo 2 miesiące przed jej rozpoczęciem.

 

Rower:

  • Sprawny i przeserwisowany, najlepiej typu full suspension.
  • nowe opony
  • nowe klocki hamulcowe
  • nowy napęd (łańcuch nie może być rozciągnięty, a kaseta zużyta)

 

Akcesoria rowerowe:

  • zestaw łatek
  • łyżki do wymiany opon
  • minimum 2 dętki (nowe, niełatane)
  • multiklucz
  • olej do łańcucha
  • komplet zapasowych klocków hamulcowych
  • hak do przerzutki
  • dwie spinki do łańcucha
  • 10 opasek kablowych (inaczej trititka, zip-tie)
  • 2 rolki szarej taśmy (potrzebne do napraw i pakowania)
  • 2-3 ekspandery
  • lampka na przód (min. 400 lumenów) – niezbędna by porządnie oświetlić drogę + lampka na tył
  • kask
  • bidon

 

Ciuchy:

Wahania temperatur w dzień od 35 do 0 w nocy.

Zatem:

  • Sweter puchowy
  • Kurtka i spodnie przeciwdeszczowe
  • Polar/soft shell/windstopper (co najmniej dwie sztuki czegoś ciepłego)
  • Koszulki bawełniane i kolarskie (5 szt )
  • Spodenki rowerowe długie (1szt) i krótkie (2szt)
  • Przez kilka dni możemy być bez możliwości wyprania naszych rzeczy, więc 5 szt bielizny powinno wystarczyć
  • ciepła czapka i buffka
  • rękawiczki rowerowe
  • okulary przeciwsłoneczne z filtrem !!!!
  • buty (trekingowe spd)

 

Kosmetyki:

  • krem z wysokim filtrem
  • mini kosmetyki wg uznania

 

Inne:

  • PASZPORT!!!!!

ZapisyOnline

Zapisy dokonywane są mailowo: kontakt@mtbacademy.pl oraz przez formularz :

Videorelacja




GaleriaZdjęć